{"id":16027,"date":"2008-11-14T13:30:00","date_gmt":"2008-11-14T12:30:00","guid":{"rendered":"http:\/\/twincestblog.cz\/?p=15991"},"modified":"2020-11-03T00:32:49","modified_gmt":"2020-11-02T23:32:49","slug":"tajemnica-pl","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/twincestblog.cz\/domains\/twincestblog.cz\/2008\/11\/14\/tajemnica-pl\/","title":{"rendered":"Tajemnica (PL)"},"content":{"rendered":"<p><strong>autor: Maxime (Polska)<\/strong><\/p>\n<p><strong>\u00a0<\/strong><\/p>\n<p><strong>\u00a0<\/strong><\/p>\n<p>Garnitur. Wpakowali mnie w prawdziwy, wyrafinowany, czarny garnitur od Armaniego&#8230; Jezu. Wok\u00f3\u0142 szyi zawi\u0105zano mi bia\u0142y, jedwabny krawat, kt\u00f3ry mnie paskudnie dra\u017cni i ci\u0105gle poprawiam go d\u0142o\u0144mi, bo mam wra\u017cenie, \u017ce si\u0119 dusz\u0119. Tu jeszcze co\u015b polu\u017ani\u0107, tam poprawi\u0107, to i owo dopasowa\u0107 &#8211; ci\u0105gle kto\u015b si\u0119 wok\u00f3\u0142 mnie kr\u0119ci, by udoskonali\u0107 moj\u0105 kreacj\u0119.<\/p>\n<p>Czuj\u0119 si\u0119 przez to ca\u0142e, jakbym nie by\u0142 ju\u017c sob\u0105. Kto\u015b mnie zmodyfikowa\u0142, narzuci\u0142 mi swoj\u0105 wol\u0119 &#8211; jestem tkni\u0119ty, naruszony. Znikn\u0119\u0142a moja indywidualno\u015b\u0107. Ukradziono mi m\u00f3j w\u0142asny styl. Brak mi w tym wszystkim siebie. A to wszystko przez ten cholerny garnitur&#8230;<\/p>\n<p>No ale powiedzieli, \u017ce na swoim \u015blubie musz\u0119 dla odmiany wygl\u0105da\u0107 bardziej elegancko. \u017bebym uzna\u0142 ten dzie\u0144 za uroczysty, podnios\u0142y i jako jeden z najwa\u017cniejszych w moim \u017cyciu. Ka\u017cdy element musi by\u0107 idealnie dopasowany &#8211; tak jak garnitur musi nienagannie przylega\u0107 do mojego cia\u0142a. Nie mo\u017ce by\u0107 \u017cadnej niedoskona\u0142o\u015bci. Mam zapami\u0119ta\u0107 ten dzie\u0144 i te chwile, kt\u00f3re maj\u0105 w przysz\u0142o\u015bci budzi\u0107 we mnie wspania\u0142e wspomnienia. Dlatego te\u017c musi by\u0107 inaczej ni\u017c na co dzie\u0144, z czym wi\u0105\u017ce si\u0119 te\u017c m\u00f3j specyficzny wygl\u0105d.<\/p>\n<p>Ale&#8230; ja nigdy nie uznam tych wszystkich rzeczy wok\u00f3\u0142 mnie za pe\u0142ni\u0119 doskona\u0142o\u015bci. Brakuje mi jakiej\u015b cz\u0119\u015bci w tej ca\u0142ej uk\u0142adance mojego \u017cycia &#8211; tej najwa\u017cniejszej. Sam nie chc\u0119 nazywa\u0107 jej po imieniu, bo od razu budzi si\u0119 we mnie b\u00f3l. Nie mog\u0119 o tym my\u015ble\u0107. Nie w tej chwili.<\/p>\n<p>&#8211; Nie rusza\u0107 si\u0119! &#8211; gani mnie kobieta, kt\u00f3ra pomaga mi dopasowa\u0107 garnitur do swoich rozmiar\u00f3w i wbija mi lekko paznokie\u0107 w bok. Wzdycham i zastygam w jednej pozie, jak marmurowy pos\u0105g, spe\u0142niaj\u0105c jej \u017cyczenie.<\/p>\n<p>Skoro nie mog\u0119 m\u00f3wi\u0107, nie mog\u0119 si\u0119 rusza\u0107, nie mog\u0119 wykonywa\u0107 w tej chwili \u017cadnych ludzkich odruch\u00f3w &#8211; pozostaje mi ju\u017c tylko my\u015blenie. Na moje nieszcz\u0119\u015bcie. Umiej\u0119tno\u015b\u0107 my\u015blenia jest w dniu \u015blubu zdradliwym narz\u0119dziem. Jedna z\u0142a my\u015bl, a ju\u017c masz popsuty nastr\u00f3j na ca\u0142y dzie\u0144; a przecie\u017c wszystko musi by\u0107 idealne, jak ju\u017c wspomina\u0142em. \u017badnych nietakt\u00f3w.<\/p>\n<p>Pomimo tego nawiedzaj\u0105 mnie my\u015bli. Sentymentalizmy, t\u0119sknota za przesz\u0142o\u015bci\u0105, strach przed przysz\u0142o\u015bci\u0105&#8230; ale najwa\u017cniejsza z tego to ta cholerna t\u0119sknota. Mimo woli my\u015bl\u0119 o Nim. Wspominam dawne chwile, sp\u0119dzone razem&#8230; te, kt\u00f3rych by\u0107 nie powinno, dlatego te\u017c pr\u00f3bowa\u0142em je wymaza\u0107 ze swojej pami\u0119ci raz na zawsze. Ale prawda jest taka, \u017ce my\u015bl\u0119 o nich codziennie. Gdy k\u0142ad\u0119 si\u0119 wieczorami do \u0142\u00f3\u017cka, przymykam powieki i zamiast widzie\u0107 w marzeniach swoj\u0105 przysz\u0142\u0105 \u017con\u0119, wybrank\u0119 &#8211; widz\u0119 jego. Ten u\u015bmiech, uradowane oczy i rz\u0105d bia\u0142ych z\u0119b\u00f3w szczerz\u0105cych si\u0119 do mnie&#8230; Chwile, gdy \u015bmia\u0142em si\u0119 razem z nim i jak si\u0119 wyg\u0142upiali\u015bmy, ciesz\u0105c si\u0119 dziecinnymi drobnostkami w \u017cyciu. Brakuje mi tej swobody, bezmy\u015blno\u015bci, tych spontanicznych decyzji i szale\u0144stw. Przy nim nigdy si\u0119 nie nudzi\u0142em.<\/p>\n<p>Jednak to tylko przesz\u0142o\u015b\u0107. Ta upchni\u0119ta do kategorii &#8218;z\u0142a, okrutna, zakazana, DO ZAPOMNIENIA&#8217;&#8230; Tylko&#8230; zastanawiam si\u0119, kto w\u0142a\u015bciwie dokona\u0142 takiego podzia\u0142u? Skoro w moich fantazjach wci\u0105\u017c powracam do tamtych chwil, dlaczego sam tak to uporz\u0105dkowa\u0142em?<\/p>\n<p>Niestety, ale odpowied\u017a jest jedna. To inni wykszta\u0142cili we mnie pewne pogl\u0105dy moralne, normy, wed\u0142ug kt\u00f3rych staram si\u0119 \u017cy\u0107. On nie pasuje do tych norm. Tamte wspomnienia te\u017c nie. \u017byj\u0105c w moim obecnym \u015brodowisku, sta\u0142a si\u0119 ze mnie osoba post\u0119puj\u0105ca wed\u0142ug \u015bcis\u0142ych zasad, regu\u0142 etycznych. Ju\u017c m\u00f3wi\u0142em: kto\u015b mnie zmodyfikowa\u0142&#8230;<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\">**<\/p>\n<p>Bill Kaulitz to m\u00f3j brat bli\u017aniak. Kiedy\u015b byli\u015bmy nieroz\u0142\u0105cznym duetem: zawsze razem, zawsze we dwoje. My przeciwko ca\u0142emu \u015bwiatu, ca\u0142y \u015bwiat przeciwko nam. Byle tylko zawsze mie\u0107 przy sobie siebie.<\/p>\n<p>Nasza braterska mi\u0142o\u015b\u0107 by\u0142a bardzo silna, ju\u017c od samych pocz\u0105tk\u00f3w. Matka mia\u0142a z nami niez\u0142e problemy, bo zawsze, gdy sobie z kt\u00f3rym\u015b z nas nie radzi\u0142a, to mia\u0142a te\u017c automatycznie do czynienia z drugim. By\u0142o nas dw\u00f3ch do pokonania. A przez to zrodzi\u0142y si\u0119 w nas niesamowite wi\u0119zi.<\/p>\n<p>Z czasem stawali\u015bmy si\u0119 coraz bardziej indywidualnymi jednostkami, wyodr\u0119bniali\u015bmy swoje w\u0142asne style, pogl\u0105dy, kszta\u0142towali\u015bmy ka\u017cdy swoj\u0105 w\u0142asn\u0105 drog\u0119 \u017cyciow\u0105 &#8211; ale i tak, ci\u0105gle trzymali\u015bmy si\u0119 razem. Ludzie zazdro\u015bcili nam tych naszych relacji. A my sami byli\u015bmy bardzo zadowoleni faktem, \u017ce zawsze mieli\u015bmy obok siebie kochaj\u0105c\u0105 osob\u0119.<\/p>\n<p>Jednak los zacz\u0105\u0142 z nami pogrywa\u0107. W skandaliczny, wr\u0119cz tragiczny spos\u00f3b. Nasza silna mi\u0142o\u015b\u0107 nieco&#8230; wymkn\u0119\u0142a nam si\u0119 z r\u0105k. Pewne granice, kt\u00f3re powinny istnie\u0107, zosta\u0142y przekroczone, z\u0142amane tabu: to ju\u017c nie by\u0142y braterskie uczucia. To by\u0142o co\u015b wi\u0119cej. Zakazana mi\u0142o\u015b\u0107. Zakochanie&#8230;<\/p>\n<p>Fakt, \u017ce Bill nagle sta\u0142 si\u0119 dla mnie obiektem po\u017c\u0105dania, by\u0142 dla mnie nie do zniesienia. Z jednej strony tak bardzo potrzebowa\u0142em jego blisko\u015bci, pragn\u0105\u0142em go, ale z drugiej ba\u0142em si\u0119 go jak ognia. Chcia\u0142em si\u0119 trzyma\u0107 od niego z daleko, obawiaj\u0105c si\u0119 z\u0142ych konsekwencji.<\/p>\n<p>Ale kogo pr\u00f3bowali\u015bmy tu oszuka\u0107? Tak si\u0119 nie da\u0142o. Nikt nie potrafi oszuka\u0107 przeznaczenia.<\/p>\n<p>Nawet, je\u015bli jest ono przera\u017caj\u0105ce&#8230;<\/p>\n<p>Drobny dotyk przerodzi\u0142 si\u0119 w poca\u0142unek, poca\u0142unki w pieszczot\u0119, a pieszczoty w z\u0142amanie tej ostatniej bariery. Brzydzi\u0142em si\u0119 sob\u0105 tak bardzo. Chcia\u0142bym by\u0107 w tamtej chwili kim\u015b innym, nieznanym &#8211; kim\u015b, kto m\u00f3g\u0142by z Billem czyni\u0107 takie rzeczy zupe\u0142nie swobodnie. A ja nie mog\u0142em. Teoretycznie. W ko\u0144cu kto\u015b kiedy\u015b nazwa\u0142 takie wyst\u0119pki mianem KAZIRODZTWA&#8230;<\/p>\n<p>Obrzydzenie sz\u0142o w parze z pokus\u0105, kt\u00f3ra nakazywa\u0142a mi chcie\u0107 wi\u0119cej. Czu\u0142em si\u0119 dobrze, sp\u0119dzaj\u0105c czas z bratem w taki, a nie inny spos\u00f3b; potem nast\u0119powa\u0142y wyrzuty sumienia, a jeszcze p\u00f3\u017aniej powraca\u0142a \u017c\u0105dza. I tak w k\u00f3\u0142ko. \u017by\u0142em w ci\u0105g\u0142ym zagubieniu: czego w\u0142a\u015bciwie chc\u0119? By\u0107 z nim, czy mo\u017ce jednak nie by\u0107?<\/p>\n<p>Budzi\u0142o si\u0119 we mnie szale\u0144stwo. Cz\u0119sto \u0142apa\u0142em si\u0119 za g\u0142ow\u0119, my\u015bl\u0105c nad tym, co ja w og\u00f3le robi\u0142em. Planowa\u0142em wiele ucieczek, by zako\u0144czy\u0107 tamte chwile; ale gdy tylko pomy\u015bla\u0142em, \u017ce mog\u0142yby si\u0119 one naprawd\u0119 urzeczywistni\u0107, robi\u0142o mi si\u0119 niedobrze. Nie chcia\u0142em si\u0119 rozsta\u0107 z Billem. Moje uczucia do niego by\u0142y zbyt silne.<\/p>\n<p>\u017byli\u015bmy w takim stanie przez trzy d\u0142ugie lata. Wiele razem prze\u017cyli\u015bmy, du\u017co dobrych chwil, ale te\u017c mn\u00f3stwo cierpienia. Ci\u0105gle jednak pociesza\u0142em si\u0119, \u017ce mam go przy sobie &#8211; tak jak by\u0142o to jeszcze wtedy, gdy nie byli\u015bmy sobie a\u017c tak blisko, nim pojawi\u0142o si\u0119 to ca\u0142e g\u0142upie zakochanie.<\/p>\n<p>Okaza\u0142o si\u0119 jednak, \u017ce nas te\u017c czeka\u0142 koniec&#8230; tak jak wiele rzeczy przemija, tak te\u017c ta z\u0142udna rzeczywisto\u015b\u0107, w kt\u00f3rej \u017cyli\u015bmy &#8211; to przekonanie, \u017ce mo\u017ce jako\u015b sobie poradzimy i przetrwamy z tymi uczuciami. Chcieli\u015bmy uczyni\u0107 z tego zwyczajn\u0105 rzecz, swoj\u0105 w\u0142asn\u0105 norm\u0119, ale to by\u0142o nie do wykonania. Ta mi\u0142o\u015b\u0107 wyniszcza\u0142a nas doszcz\u0119tnie. Nie zauwa\u017cali\u015bmy tego, ale ju\u017c od samego pocz\u0105tku byli\u015bmy na to skazani. To pocz\u0105tek ju\u017c wyznaczy\u0142 nam koniec.<\/p>\n<p>Sam nie wiem, dlaczego nagle postanowili\u015bmy si\u0119 rozsta\u0107, u\u0142o\u017cy\u0107 sobie nowe \u017cycie: to by\u0142a decyzja z dnia na dzie\u0144. Miewali\u015bmy jedne z naszych ci\u0119\u017cszych dni i poddali\u015bmy si\u0119 ostatecznie. &#8218;Dla naszego dobra&#8216;. Bo tak mia\u0142o by\u0107 lepiej. Widzieli\u015bmy wi\u0119cej perspektyw w \u017cyciu bez siebie ni\u017c razem. Nagle nasze odwieczne &#8218;my&#8216; sta\u0142o si\u0119 ju\u017c tylko &#8218;mn\u0105&#8216; i &#8218;nim&#8216;. Razem z zburzeniem naszych mi\u0142osnych wi\u0119zi naderwali\u015bmy te\u017c te braterskie.<\/p>\n<p>\u017beby nas &#8218;nie kusi\u0142o&#8216;, zerwali\u015bmy ze sob\u0105 wszelkie kontakty. Bill wyjecha\u0142 i pozostawi\u0142 mnie samego. Od tego czasu nie odezwa\u0142 si\u0119 ani s\u0142owem, nie widzia\u0142em go ani razu na oczy.<\/p>\n<p>Min\u0119\u0142o dziesi\u0119\u0107 lat.<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\">**<\/p>\n<p>Marth\u0119 pozna\u0142em dwa lata temu. Do tej pory nie wi\u0105za\u0142em si\u0119 z nikim na d\u0142u\u017cej ni\u017c na kilka godzin sp\u0119dzonych razem w \u0142\u00f3\u017cku &#8211; ale ta kobieta urzek\u0142a mnie od naszego pierwszego spotkania.<\/p>\n<p>Bardzo przypomina mi Billa. Jest taka spontaniczna, zawsze ma zwariowane pomys\u0142y i jest wiecznie o\u017cywiona. A jednak, gdy jeste\u015bmy sam-na-sam, jest taka nie\u015bmia\u0142a&#8230;<\/p>\n<p>Gdy przeczesuj\u0119 d\u0142oni\u0105 jej naturalnie czarne w\u0142osy i wpatruj\u0119 si\u0119 w jej br\u0105zowe t\u0119cz\u00f3wki, mam wra\u017cenie, \u017ce uda\u0142o mi si\u0119 cofn\u0105\u0107 nieco w przesz\u0142o\u015b\u0107. Nawet, je\u015bli te mylne uczucia ogarniaj\u0105 mnie zaledwie na kilka sekund, warto jest je odczuwa\u0107. Mam przy sobie wtedy cz\u0105stk\u0119 Billa. Dopiero, gdy u\u015bwiadamiam sobie, \u017ce to jednak\u017ce nie jest on &#8211; wtedy to dopiero zalewa mnie fala t\u0119sknoty&#8230;<\/p>\n<p>Ale jako, \u017ce pr\u00f3buj\u0119 przecie\u017c zerwa\u0107 z przesz\u0142o\u015bci\u0105 ju\u017c tak na dobre, staram si\u0119 skupia\u0107 ca\u0142\u0105 swoj\u0105 uwag\u0119 na Marcie. Jest nam ze sob\u0105 fantastycznie, tak dobrze si\u0119 ju\u017c od dawna nie czu\u0142em. Dlatego te\u017c dzi\u015b ja, Tom Kaulitz, kt\u00f3ry dawniej nie wierzy\u0142 w takie uroczysto\u015bci &#8211; \u017ceni\u0119 si\u0119 z moj\u0105 wybrank\u0105.<\/p>\n<p>&#8211; Jest idealnie &#8211; m\u00f3wi moja stylistka i ogl\u0105da mnie ze wszystkich stron, cmokaj\u0105c z zadowoleniem ustami. Odk\u0142ada miark\u0119 na bok i wszystko zdaje si\u0119 by\u0107 doko\u0144czone. Automatycznie si\u0119gam r\u0119k\u0105 w stron\u0119 krawatu, by go przesun\u0105\u0107 nieco w bok. Uff&#8230; nie da si\u0119 tego jeszcze troch\u0119 rozlu\u017ani\u0107?<\/p>\n<p>Schodz\u0119 z niskiego podestu, na kt\u00f3rym musia\u0142em sta\u0107 i podchodz\u0119 do lustra. Widok tam zawarty uderza mnie z ca\u0142\u0105 swoj\u0105 pot\u0119g\u0105 i doskona\u0142o\u015bci\u0105: kurcz\u0119, wygl\u0105dam wspaniale. Nawet nie wiedzia\u0142em, \u017ce tak mi do twarzy w garniturze.<\/p>\n<p>Przygl\u0105dam si\u0119 sobie do\u015b\u0107 d\u0142ugo, powtarzaj\u0105c sobie ci\u0105gle jaki to ze mnie przystojniak. Stylistka ju\u017c dawno opu\u015bci\u0142a pok\u00f3j. Nagle, podczas tych moich dok\u0142adnych ogl\u0119dzin, wpada mi do g\u0142owy taka my\u015bl &#8211; ciekawe, jak wygl\u0105da w chwili obecnej panna m\u0142oda? A\u017c mnie co\u015b bierze, by j\u0105 natychmiastowo zobaczy\u0107&#8230; Ale potem u\u015bwiadamiam sobie, \u017ce przecie\u017c nie mog\u0119 swojej ukochanej widzie\u0107 a\u017c do momentu przyst\u0105pienia do o\u0142tarzu. Taka tradycja. Zawsze si\u0119 \u015bmia\u0142em z tego elementu, na przyk\u0142ad w filmach, ale teraz mnie to irytuje, bo pokusa, by ujrze\u0107 pi\u0119kn\u0105 Marth\u0119 w cudownej sukni \u015blubnej&#8230; jest niemo\u017cliwa.<\/p>\n<p>&#8211; Tom! &#8211; s\u0142ysz\u0119 krzyk za moimi plecami, wi\u0119c si\u0119 odwracam. To moja matka. Podchodzi teraz do mnie wolnym krokiem, a w jej oczach widz\u0119 pojedyncze, b\u0142yszcz\u0105ce \u0142zy. O, rany&#8230;<\/p>\n<p>&#8211; Mamo, skoro tobie si\u0119 ju\u017c teraz na p\u0142acz zbiera, to co b\u0119dzie podczas \u015blubu? &#8211; u\u015bmiecham si\u0119 do niej, a ona ociera d\u0142oni\u0105 powieki, r\u00f3wnie\u017c si\u0119 \u015bmiej\u0105c.<\/p>\n<p>&#8211; Takie ju\u017c matki s\u0105&#8230; Jeju, m\u00f3j du\u017cy ch\u0142opak si\u0119 \u017ceni &#8211; po tych s\u0142owach kr\u0119ci z niedowierzaniem g\u0142ow\u0105 i wyci\u0105ga do mnie r\u0119ce, by mnie do siebie przytuli\u0107. Jej opieku\u0144cze ramiona chwytaj\u0105 mnie mocno w pasie i \u015bciska mnie tak mocno, jakbym mia\u0142 jej lada chwila uciec. Tak, jakby mnie ju\u017c nie chcia\u0142a nikomu odda\u0107. Uznaj\u0119 to za taki matczyny instynkt i poklepuj\u0119 j\u0105 lekko po plecach.<\/p>\n<p>Wtedy rozlega si\u0119 dzwonek telefonu.<\/p>\n<p>&#8211; Bo\u017ce kochany! Ci\u0105gle kto\u015b do mnie wydzwania, ja zaraz oszalej\u0119!!! &#8211; matka odskakuje ode mnie jak oparzona i wydobywa z kieszeni kom\u00f3rk\u0119. Przyk\u0142ada j\u0105 do ucha i zaczyna z kim\u015b rozmow\u0119 na temat wesela&#8230; w trakcie czego po prostu wychodzi z pomieszczenia, wrzeszcz\u0105c do s\u0142uchawki.<\/p>\n<p>U\u015bmiecham si\u0119 pod nosem. Ca\u0142a mama. Wpada na chwilk\u0119, wzrusza si\u0119 niemi\u0142osiernie, po czym po prostu mnie opuszcza, wytr\u0105cona z r\u00f3wnowagi. To jest w pewnym sensie nawet urocze.<\/p>\n<p>Odwracam si\u0119 zn\u00f3w w stron\u0119 lustra i ilustruj\u0119 swoj\u0105 twarz. Pr\u00f3buj\u0119 z niej cokolwiek odczyta\u0107 &#8211; jakie w\u0142a\u015bciwie sprawiam na pierwszy rzut oka wra\u017cenie? Czy jestem zdenerwowany, napi\u0119ty, a mo\u017ce zupe\u0142nie wyluzowany? Moja twarz odpowiedzi nie daje. Wydaje si\u0119 zupe\u0142nie oboj\u0119tna. A w \u015brodku czuj\u0119 si\u0119 te\u017c jako\u015b zoboj\u0119tnia\u0142y. Co ja tu w\u0142a\u015bciwie robi\u0119&#8230;?<\/p>\n<p>S\u0142ysz\u0119 jakie\u015b odg\u0142osy za mn\u0105 &#8211; delikatne skrzypienie drzwi i cichy stukot but\u00f3w o pod\u0142og\u0119. Nie reaguj\u0119 na to, my\u015bl\u0105c, \u017ce to matka zapewne powr\u00f3ci\u0142a sko\u0144czywszy swoj\u0105 rozmow\u0119 telefoniczn\u0105. Nadal przegl\u0105dam si\u0119 w lustrze i widz\u0119 w nim tylko siebie. Skupiam wzrok jedynie na swojej osobie, nawet nie widz\u0119 tego, co si\u0119 za mn\u0105 w\u0142a\u015bciwie dzieje. Kroki si\u0119 powoli do mnie zbli\u017caj\u0105. Poprawiaj\u0105c znowu d\u0142o\u0144mi sw\u00f3j krawat, wzdycham i m\u00f3wi\u0119 na g\u0142os:<\/p>\n<p>&#8211; Mamo? Nie my\u015blisz, \u017ce m\u00f3g\u0142bym pozby\u0107 si\u0119 tego cholerstwa na szyi?<\/p>\n<p>Nie otrzymuj\u0119 \u017cadnej odpowiedzi, dlatego te\u017c kieruj\u0119 swoje spojrzenie z w\u0142asnej twarzy w lustrze nieco w bok, by ujrze\u0107 w zwierciadle matk\u0119, stoj\u0105c\u0105 za mn\u0105.<\/p>\n<p>Ale jej tam nie ma. Zamiast niej widz\u0119&#8230; Billa.<\/p>\n<p>Co? Mrugam kilka razy oczami, my\u015bl\u0105c, \u017ce to tylko jaka\u015b zjawa, wytw\u00f3r mojej wyobra\u017ani, kt\u00f3ry wywo\u0142uj\u0119 sobie w\u0142a\u015bnie w tej chwili. \u017be to tylko taka ironia losu, pogrywaj\u0105ca sobie ze mn\u0105, jak za starych czas\u00f3w. Ale on nie znika!!!<\/p>\n<p>Odwracam si\u0119 na pi\u0119cie, chc\u0105c si\u0119 przekona\u0107 w\u0142asnymi oczami, \u017ce go tam jednak nie ma&#8230; Mo\u017ce to tylko taki wybryk lustra&#8230;<\/p>\n<p>Zamieram w miejscu.<\/p>\n<p>On tam stoi.<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\">**<\/p>\n<p>&#8211; Chyba powiniene\u015b go zostawi\u0107, dobrze w nim wygl\u0105dasz &#8211; stwierdza osobnik przede mn\u0105 z lekko dr\u017c\u0105cym g\u0142osem, spogl\u0105daj\u0105c na mnie z zaciekawieniem i zarazem z zak\u0142opotaniem, kt\u00f3rym silnie promieniuje.<\/p>\n<p>&#8211; Bill!!! Co ty tutaj robisz? Bo\u017ce&#8230; Nie powinno ci\u0119 tu by\u0107, nie! Nie dzisiaj! Tylko nie to! B\u0142agam, tylko nie to &#8211; zaczynam spanikowany majaczy\u0107 pod nosem, wpatruj\u0105c si\u0119 z wytrzeszczonymi oczami w swojego brata bli\u017aniaka, d\u0142o\u0144mi \u0142api\u0105c si\u0119 za g\u0142ow\u0119 i zaczynaj\u0105c chodzi\u0107 w k\u00f3\u0142ko. Nie potrafi\u0119 uwierzy\u0107 w to, \u017ce si\u0119 tu pojawi\u0142. W\u0142a\u015bnie teraz, w tym momencie. My\u015bl\u0119 o nim tak cz\u0119sto, mia\u0142em zawsze tak siln\u0105 potrzeb\u0119, by znowu m\u00f3c na niego spojrze\u0107, us\u0142ysze\u0107 jego g\u0142os&#8230; a teraz? Tak nagle, z niczego, nie wiadomo dlaczego stoi przede mn\u0105? To na pewno nie sen, czy to aby rzeczywi\u015bcie jawa?<\/p>\n<p>Przystaj\u0119, kr\u0119c\u0119 g\u0142ow\u0105 i nie potrafi\u0119 nic wi\u0119cej z siebie wydusi\u0107. To takie anormalne&#8230; Sk\u0105d on si\u0119 tu wzi\u0105\u0142? Rany, jak on dobrze wygl\u0105da. Dziesi\u0119\u0107 cholernych lat, tak d\u0142ugo go nie widzia\u0142em. Zmieni\u0142 si\u0119 nieco, ale i tak widz\u0119 w nim nadal tego m\u0142odzie\u0144czego Billa, jakiego go pokocha\u0142em. Wyprzystojnia\u0142, jego twarz nabra\u0142a bardziej m\u0119skich rys\u00f3w, jest teraz jeszcze bardziej podobny do mnie ni\u017c kiedy\u015b. Mam ochot\u0119 podej\u015b\u0107 do niego i dotkn\u0105\u0107 d\u0142oni\u0105 jego policzka, \u017ceby si\u0119 przekona\u0107, czy jest r\u00f3wnie mi\u0119kki jak za dawnych czas\u00f3w.<\/p>\n<p>&#8211; S\u0142ysza\u0142em, \u017ce si\u0119 \u017cenisz. Wypada\u0142o odwiedzi\u0107 ci\u0119 w tym szczeg\u00f3lnym dniu &#8211; m\u00f3wi, teraz ju\u017c nieco spokojniej i u\u015bmiecha si\u0119 delikatnie. W tym momencie serce zdaje mi si\u0119 bi\u0107 szybciej. Co si\u0119 ze mn\u0105 dzieje? Czemu nie potrafi\u0119 si\u0119 uspokoi\u0107?<\/p>\n<p>Stoj\u0119 sztywno, odgrywa si\u0119 we mnie fajerwerk uczu\u0107 i emocji, ale nie okazuj\u0105c mu \u017cadnej reakcji. Zamiast tego na moje usta mimowolnie przyp\u0142ywaj\u0105 s\u0142owa, kt\u00f3re wypowiadam jak maszyna, robot, sam ich nie kontroluj\u0105c:<\/p>\n<p>&#8211; I chcesz mi wszystko zniszczy\u0107. Nie chcesz, bym si\u0119 \u017ceni\u0142&#8230;<\/p>\n<p>&#8211; Nie, Tom. Daj spok\u00f3j, przyszed\u0142em ci powinszowa\u0107 &#8211; k\u0105ciki jego ust opadaj\u0105 zn\u00f3w w d\u00f3\u0142 i twarz Billa nieco m\u0119tnieje. Odwracam od niego wzrok; nie potrafi\u0119 d\u0142u\u017cej na niego patrze\u0107, bo czuj\u0119 nagle silny b\u00f3l rozchodz\u0105cy si\u0119 w mojej klatce piersiowej.<\/p>\n<p>&#8211; Dziesi\u0119\u0107 lat&#8230; &#8211; s\u0142ysz\u0119 jego cichy szept. Przymykam powieki i pr\u00f3buj\u0119 uspokoi\u0107 oddech, kt\u00f3ry teraz staje si\u0119 coraz szybszy. Reakcje stresowe ogarniaj\u0105 ca\u0142e moje cia\u0142o. To niedobrze. Za chwil\u0119 mam stan\u0105\u0107 przed o\u0142tarzem, a robi si\u0119 ze mnie k\u0142\u0119bek nerw\u00f3w!<\/p>\n<p>Zaciskam pi\u0119\u015bci. Po co? Po co tu przyszed\u0142? Czy nie przysporzy\u0142 mi ju\u017c wystarczaj\u0105cej ilo\u015bci problem\u00f3w, nawiedzaj\u0105c mnie dzie\u0144 w dzie\u0144 w moich przekl\u0119tych my\u015blach?!<\/p>\n<p>Nie potrafi\u0119 sobie z tym poradzi\u0107&#8230; b\u00f3l wspomnie\u0144 jest we mnie zbyt mocny. Odwracam si\u0119 teraz zupe\u0142nie od niego, mocno zaciskaj\u0105c wargi. Powtarzam sobie ca\u0142y czas w my\u015blach: spokojnie, spokojnie.<\/p>\n<p>Wydobywa si\u0119 ze mnie cichy j\u0119k, przed kt\u00f3rym nie potrafi\u0119 si\u0119 powstrzyma\u0107.<\/p>\n<p>Marzy\u0142em o nim, marzy\u0142em przez tak d\u0142ugi czas, chcia\u0142em, by wr\u00f3ci\u0142, by mnie na nowo pokocha\u0142, by by\u0142o tak jak dawniej &#8211; kogo ja tu pr\u00f3bowa\u0142em oszuka\u0107, takie by\u0142y w\u0142a\u015bnie moje pragnienia! \u017badna Martha nie potrafi mi go zast\u0105pi\u0107, cho\u0107 bardzo j\u0105 kocham. Ju\u017c raz odda\u0142em serce, na dobre &#8211; jemu.<\/p>\n<p>I nigdy mi go nie odda\u0142.<\/p>\n<p>Nagle czuj\u0119 na sobie jego dotyk. Wok\u00f3\u0142 mnie rozsiewa si\u0119 takie ciep\u0142o i ten znajomy zapach, za kt\u00f3rym si\u0119 tak st\u0119skni\u0142em&#8230; Stoi za mn\u0105 i g\u0142adzi d\u0142oni\u0105 moje rami\u0119. A ja si\u0119 nie broni\u0119, bo czy to nie by\u0142o to, o co ca\u0142y czas tak prosi\u0142em? Sam tego chcia\u0142em.<\/p>\n<p>Ale moje pragnienia spe\u0142niaj\u0105 si\u0119 chyba o ciut za p\u00f3\u017ano&#8230;<\/p>\n<p>&#8211; Tom&#8230; &#8211; szepcze mi do ucha i nadal g\u0142aszcze mnie po ramieniu. &#8211; Nie r\u00f3b tego, prosz\u0119&#8230;<\/p>\n<p>To by\u0142y te s\u0142owa, na kt\u00f3re m\u00f3j m\u00f3zg najwyra\u017aniej czeka\u0142. Jak nap\u0119dzony przez w\u0142a\u015bciwe paliwo, nagle zaczynam w\u0142a\u015bciwie funkcjonowa\u0107 i wybucham niczym bomba zegarowa. Odtr\u0105cam jego r\u0119k\u0119, odwracam si\u0119 i krzycz\u0119 mu prosto w twarz:<\/p>\n<p>&#8211; Nie? To czemu mi wcze\u015bniej tego nie powiedzia\u0142e\u015b, mia\u0142e\u015b na to dziesi\u0119\u0107 pieprzonych lat czasu!!!<\/p>\n<p>&#8211; No wi\u0119c w\u0142a\u015bnie&#8230; mieli\u015bmy sobie u\u0142o\u017cy\u0107 jako\u015b inaczej \u017cycie, no i nam si\u0119 to te\u017c uda\u0142o. By\u0142o dobrze, Tom. Ale jak si\u0119 dowiedzia\u0142em&#8230; jak si\u0119 dowiedzia\u0142em, \u017ce ty&#8230;<\/p>\n<p>G\u0142os mu si\u0119 urywa i milczy. S\u0142owa z trudem przechodz\u0105 mu przez gard\u0142o, dostrzegam to. Kosztuje go to bardzo du\u017cego wysi\u0142ku, z kt\u00f3rym teraz sobie ju\u017c nie radzi. Nie m\u00f3wi nic wi\u0119cej. Wszystko zdaje si\u0119 go bole\u0107 r\u00f3wnie mocno ni\u017c ja.<\/p>\n<p>Widz\u0105c cierpienie w oczach mojego bli\u017aniaka, nie potrafi\u0119 pozosta\u0107 na to oboj\u0119tny. Pomimo tak d\u0142ugiego czasu, kt\u00f3ry nas dzieli\u0142, czuj\u0119 nadal wraz z nim. Teraz sobie to u\u015bwiadamiam: nasze braterskie wi\u0119zi tak naprawd\u0119 wcale nie zosta\u0142y utracone&#8230; One nadal istniej\u0105, lecz przez ten ogromny dystans przesta\u0142y dzia\u0142a\u0107. Ale zosta\u0142y ponownie wzbudzone. Wsp\u00f3\u0142czucie ogarnia mnie ca\u0142ego i nie potrafi\u0119 inaczej &#8211; \u0142api\u0119 go mocno w pasie i przytulam do siebie z ca\u0142ej si\u0142y. Ten moment jest takim prze\u0142amaniem lod\u00f3w; od razu zbiera si\u0119 we mnie odwaga. Podnosz\u0119 g\u0142ow\u0119. Powoli, subtelnie dotykam swoimi ch\u0142odnymi wargami jego policzka.<\/p>\n<p>&#8211; Jak dobrze, \u017ce jeste\u015b&#8230; &#8211; m\u00f3wi\u0119 cicho i opieram g\u0142ow\u0119 o jego czo\u0142o, zamykaj\u0105c przy tym oczy i rozkoszuj\u0105c si\u0119 jego blisko\u015bci\u0105.<\/p>\n<p>Czuj\u0119 w sobie, pomimo b\u00f3lu, przyp\u0142yw rado\u015bci. Takiej spontanicznej, m\u00f3wi\u0105cej mi: &#8222;hej Tom, co z tego, \u017ce ci\u0119 tak bardzo skrzywdzi\u0142? Skoro tu ju\u017c jest, korzystaj z tego!&#8220;. Obejmuje mnie mocno swoimi szczup\u0142ymi ramionami i odczuwam jego szybkie bicie serca, kt\u00f3re bije w rytmie mojego&#8230; to takie szale\u0144stwo. Zaczynam masowa\u0107 palcami jego boki, a potem moje d\u0142onie w\u0119druj\u0105 mimowolnie na jego klat\u0119, gdzie je hamuj\u0119 i odsuwam si\u0119 nieco od niego, by spojrze\u0107 mu w oczy.<\/p>\n<p>&#8211; Ja ci\u0119 nigdy nie przesta\u0142em kocha\u0107, Tom, uwierz mi &#8211; szepcze &#8211; Ale tak by\u0142o dla nas lepiej.<\/p>\n<p>&#8211; Ciii &#8211; przerywam mu. Nie chc\u0119 teraz zapesza\u0107 tak emocjonuj\u0105cej chwili g\u0142upimi wyja\u015bnieniami. Na to jeszcze b\u0119dzie czas&#8230; kiedy\u015b, gdzie\u015b, jako\u015b&#8230;<\/p>\n<p>Pokazuje mu gest r\u0119k\u0105, by zosta\u0142 tam gdzie stoi i jak burza biegn\u0119 w stron\u0119 drzwi. Stanowczym ruchem zatrzaskuj\u0119 je i zamykam od \u015brodka na klucz. Po czym, nie panuj\u0105c ju\u017c w og\u00f3le nad sob\u0105, wracam szybkim krokiem do Billa, chwytam jego twarz w swoje d\u0142onie i ca\u0142uj\u0119 prosto w usta.<\/p>\n<p>Nie broni si\u0119 przed tym; wr\u0119cz przeciwnie, staje si\u0119 od razu aktywny i odwzajemnia m\u00f3j poca\u0142unek. Trac\u0119 nad sob\u0105 zupe\u0142n\u0105 kontrol\u0119, popadam w paranoj\u0119! Ale tego w\u0142a\u015bnie potrzebuj\u0119! Tej dawnej spontaniczno\u015bci i po\u017c\u0105dania&#8230;<\/p>\n<p>Nasza gierka pog\u0142\u0119bia si\u0119 z chwili na chwil\u0119, staje si\u0119 bardziej niebezpieczna. Ani ja, ani on nie w\u0142adamy ju\u017c nad swoimi cia\u0142ami, po prostu dzia\u0142amy. Porwani w to szale\u0144stwo za pomoc\u0105 naszej t\u0119sknoty wlewamy w to du\u017co pasji, ca\u0142\u0105 nasz\u0105 \u017c\u0105dz\u0119. Nasze usta poruszaj\u0105 si\u0119 w taki spos\u00f3b, jakby chcia\u0142y zje\u015b\u0107 tego drugiego. Jeszcze nigdy nie czu\u0142em takiego rozpaczliwego pragnienia&#8230;<\/p>\n<p>To trwa ju\u017c zdecydowanie za d\u0142ugo, straci\u0142em dawno rachub\u0119 czasu &#8211; wiem tylko tyle, \u017ce nic si\u0119 teraz dla mnie nie liczy, poza t\u0105 chwil\u0105. Potrzebuj\u0119 tej rekompensaty, za ca\u0142e straconych dziesi\u0119\u0107 lat.<\/p>\n<p>W ko\u0144cu jednak musimy si\u0119 od siebie oderwa\u0107, chocia\u017cby po to, by odetchn\u0105\u0107. Muskam ostatni raz jego wargi i odsuwam si\u0119, za\u015bmiewaj\u0105c si\u0119 pod nosem. Bo\u017ce drogi&#8230; jak ja dawno si\u0119 tak nie czu\u0142em. To jest wr\u0119cz rozbrajaj\u0105ce. Wystarczy tak niewiele, by wzbudzi\u0107 we mnie takie emocje!<\/p>\n<p>Po czym mam deja vu. Gdzie\u015b na parapecie zaczyna gra\u0107 telefon, wi\u0119c rzucam si\u0119 w tamtym kierunku, by odebra\u0107 rozmow\u0119.<\/p>\n<p>&#8211; No?<\/p>\n<p>&#8211; Do jasnej cholery, co ty tam w \u015brodku robisz, Tom? Pukam i pukam, a ty mnie ignorujesz! Rusz dup\u0119, za dziesi\u0119\u0107 minut mamy zacz\u0105\u0107.<\/p>\n<p>To m\u00f3j przyjaciel Georg. Powiedzia\u0142, co mia\u0142 powiedzie\u0107 i po prostu si\u0119 roz\u0142\u0105cza.<\/p>\n<p>Odk\u0142adam kom\u00f3rk\u0119 na bok i wpatruj\u0119 si\u0119 t\u0119po przed siebie.<\/p>\n<p><em>Co ja tutaj robi\u0119&#8230;<\/em>?<\/p>\n<p>Podchodz\u0119 niepewnie do Billa i przytulam go znowu, ale tym razem du\u017co ostro\u017cniej i delikatniej. Jest to bardziej taki braterski gest, a mo\u017ce te\u017c&#8230; przepraszaj\u0105cy? Budz\u0105 si\u0119 we mnie paskudne wyrzuty sumienia, kt\u00f3rych za nic nie potrafi\u0119 st\u0142umi\u0107.<\/p>\n<p>To by\u0142 b\u0142\u0105d. Paskudny b\u0142\u0105d.<\/p>\n<p>Uczucia robi\u0105 we mnie obr\u00f3t o sto osiemdziesi\u0105t stopni i wszystko staje do g\u00f3ry nogami. To, co przed chwil\u0105 zdawa\u0142o si\u0119 by\u0107 odbudowane, teraz znowu musi zosta\u0107 zburzone. Czuj\u0119, \u017ce nie powinienem by\u0142 tak zagalopowa\u0107 si\u0119 w swojej t\u0119sknocie.<\/p>\n<p>Przywo\u0142anie przesz\u0142o\u015bci nie by\u0142o odpowiedni\u0105 rzecz\u0105 &#8211; skoro mia\u0142em z ni\u0105 zerwa\u0107. \u017byj\u0119 tera\u017aniejszo\u015bci\u0105, o czym zapomnia\u0142em. A w niej nie by\u0142o miejsca dla Billa&#8230; niestety.<\/p>\n<p>Nie mog\u0119 powraca\u0107 do tego co by\u0142o, bo to oznacza\u0142oby dla mnie tylko k\u0142opoty. Wtedy przecie\u017c te\u017c z tym sko\u0144czyli\u015bmy, bo nie radzili\u015bmy sobie z tym d\u0142u\u017cej. Teraz by\u0142oby tak samo. A ja nie chc\u0119 ponownie cierpie\u0107.<\/p>\n<p>Chc\u0119 by\u0107 szcz\u0119\u015bliwy z moj\u0105 \u017con\u0105. Nawet, je\u015bli kocham kogo\u015b innego. Czasem trzeba pozwoli\u0107 komu\u015b odej\u015b\u0107.<\/p>\n<p>Nasz sekret musi zosta\u0107 wzi\u0119ty do grobu.<\/p>\n<p>&#8211; Musz\u0119 i\u015b\u0107, Bill&#8230; &#8211; wyci\u0105gam te s\u0142owa z trudem z siebie.<\/p>\n<p>&#8211; Gdzie? &#8211; pyta nieprzytomny i posy\u0142a mi niemrawy, rozmarzony u\u015bmieszek. On jest taki niewinny, niczego nie\u015bwiadomy. Zatraci\u0142 si\u0119 zupe\u0142nie w tej naszej wymianie uczu\u0107, \u017ce sam widocznie te\u017c zapomnia\u0142 o okoliczno\u015bciach, w kt\u00f3rych si\u0119 w\u0142a\u015bciwie tutaj pojawi\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Na sw\u00f3j \u015blub&#8230; &#8211; g\u0142os mi si\u0119 \u0142amie, odruchowo bior\u0119 g\u0142\u0119boki oddech i zaciskam mocno usta. &#8211; Przepraszam.<\/p>\n<p>Ca\u0142uj\u0119 go pospiesznie ostatni raz w policzek i czuj\u0105c, \u017ce jak zaraz st\u0105d nie wyjd\u0119, to rozmi\u0119kn\u0119; a to ostatnia rzecz, kt\u00f3rej teraz potrzebuj\u0119 &#8211; wybiegam z pomieszczenia, nie patrz\u0105c ju\u017c za siebie.<\/p>\n<p>S\u0142ysz\u0119 jeszcze przy wyj\u015bciu st\u0142umiony g\u0142osik Billa:<\/p>\n<p>&#8211; Dlaczego?<\/p>\n<p><strong>autor: Maxime<\/strong><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>autor: Maxime (Polska) \u00a0 \u00a0 Garnitur. Wpakowali mnie w prawdziwy, wyrafinowany, czarny garnitur od Armaniego&#8230; Jezu. Wok\u00f3\u0142 szyi zawi\u0105zano mi bia\u0142y, jedwabny krawat, kt\u00f3ry mnie paskudnie dra\u017cni i ci\u0105gle poprawiam go d\u0142o\u0144mi, bo mam wra\u017cenie, \u017ce si\u0119 dusz\u0119. Tu jeszcze co\u015b polu\u017ani\u0107,<\/p>\n<p class=\"link-more\"><a class=\"myButt \" href=\"https:\/\/twincestblog.cz\/domains\/twincestblog.cz\/2008\/11\/14\/tajemnica-pl\/\">Read More<\/a><\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_exactmetrics_skip_tracking":false,"_exactmetrics_sitenote_active":false,"_exactmetrics_sitenote_note":"","_exactmetrics_sitenote_category":0,"footnotes":""},"categories":[45],"tags":[],"class_list":["post-16027","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-ff-jednodilky"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/twincestblog.cz\/domains\/twincestblog.cz\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/16027","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/twincestblog.cz\/domains\/twincestblog.cz\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/twincestblog.cz\/domains\/twincestblog.cz\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/twincestblog.cz\/domains\/twincestblog.cz\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/twincestblog.cz\/domains\/twincestblog.cz\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=16027"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/twincestblog.cz\/domains\/twincestblog.cz\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/16027\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":79435086,"href":"https:\/\/twincestblog.cz\/domains\/twincestblog.cz\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/16027\/revisions\/79435086"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/twincestblog.cz\/domains\/twincestblog.cz\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=16027"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/twincestblog.cz\/domains\/twincestblog.cz\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=16027"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/twincestblog.cz\/domains\/twincestblog.cz\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=16027"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}