{"id":16050,"date":"2008-11-12T13:30:00","date_gmt":"2008-11-12T12:30:00","guid":{"rendered":"http:\/\/twincestblog.cz\/?p=16014"},"modified":"2020-11-03T00:26:14","modified_gmt":"2020-11-02T23:26:14","slug":"bloody-kiss-pl","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/twincestblog.cz\/domains\/twincestblog.cz\/2008\/11\/12\/bloody-kiss-pl\/","title":{"rendered":"Bloody Kiss (PL)"},"content":{"rendered":"<div style=\"text-align: center;\">\n<p style=\"text-align: justify;\"><strong>autor:<\/strong> <strong>Maxime (Polska)<\/strong><\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\"><strong>\u00a0<\/strong><\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\"><strong>\u00a0<\/strong><\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">To wszystko twoja wina.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Gdyby nie ty, \u017cy\u0142bym gdzie\u015b tam, o, daleko, gdzie nie si\u0119ga \u017caden ludzki umys\u0142. Tam, gdzie nic nie jest racjonalne i wyja\u015bnione, uzasadnione czy zrozumia\u0142e. Marzenie ka\u017cdego zmar\u0142ego, znale\u017a\u0107 si\u0119 w Raju i mie\u0107 tam beztroskie \u017cycie wieczne. Wiesz, jakie tam s\u0105 luksusy? Mog\u0142em przez u\u0142amek sekundy si\u0119 temu przyjrze\u0107. To nie \u017cadne klejnoty, bogactwa, czy inne poj\u0119cia, kt\u00f3re ludzie uwa\u017caj\u0105 za cenne. Tam licz\u0105 si\u0119 inne sprawy. Brak cierpienia i wieczna rado\u015b\u0107 jest jedn\u0105 z nich. Nie zrozumiesz, jak wielki to jest przywilej. A mo\u017ce dopiero dotrze do ciebie to, gdy b\u0119dziesz \u017cy\u0142 w g\u0142\u0119bokiej rozpaczy i b\u0119dziesz b\u0142aga\u0142 o chwil\u0119 spokoju i ulgi.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Chocia\u017c, gdy ciebie obserwuj\u0119, mam wra\u017cenie, \u017ce ju\u017c ci\u0119 to ogarn\u0119\u0142o. Przynajmniej mia\u0142e\u015b tak po mojej \u015bmierci. My\u015bla\u0142e\u015b, \u017ce ca\u0142y \u015bwiat si\u0119 zawali\u0142. Ma\u0142o brakowa\u0142o, a wst\u0105pi\u0142by\u015b w moje \u015blady i uczyni\u0142 ten sam b\u0142\u0105d co ja. Ciekawe, czy dalsze losy czeka\u0142yby ci\u0119 takie same? A mo\u017ce potraktowaliby ci\u0119 bardziej honorowo i przynajmniej zorganizowali porz\u0105dny pogrzeb? Niewa\u017cne. Ju\u017c nie wracam do tamtych wydarze\u0144 z przesz\u0142o\u015bci, kt\u00f3re s\u0105 dla mnie jedynie mroczn\u0105 pow\u0142ok\u0105 tego, co potem si\u0119 zdarzy\u0142o.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Co czu\u0142e\u015b, gdy ujrza\u0142e\u015b mnie ponownie? Niepohamowany strach. Niezrozumienie. Przecie\u017c ja umar\u0142em? Tak, Tom, umar\u0142em. Gdyby moje losy potoczy\u0142y si\u0119 inaczej, to &#8211; na dobre. A zamiast tego ufundowali\u015bcie mi, wszyscy, wieczne b\u0142\u0105dzenie po tej nieszcz\u0119snej ziemi!<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Przecie\u017c samob\u00f3jca to cz\u0142owiek zha\u0144biony, splugawiony, niezas\u0142uguj\u0105cy na porz\u0105dny poch\u00f3wek, jak ka\u017cdy inny cz\u0142owiek, nieprawda\u017c?! Wy nic nie wiecie! Jak wiele potraficie zmar\u0142emu w taki spos\u00f3b zniszczy\u0107, jak wiele jego marze\u0144 o \u017cyciu wiecznym mo\u017ce run\u0105\u0107, przez wasz\u0105 decyzj\u0119. Mora\u0142, to si\u0119 dla was liczy. Szacunek dla zmar\u0142ych &#8218;normalnie&#8216; i pogarda dla samob\u00f3jc\u00f3w. My nie mamy wst\u0119pu na wasze cmentarze, bo by\u015bmy na nich tylko pozostawili brudny \u015blad, \u015blad zbrodni i nieczystej gry.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">By\u0142em cz\u0142owiekiem niewierz\u0105cym, nie mia\u0142bym nigdy wst\u0119pu do Raju. Lecz w tej ostatniej chwili, gdy ju\u017c mia\u0142em przed sob\u0105 przeb\u0142ysk tego, co trac\u0119 i wizj\u0119 wiecznych pieczar w Krainie M\u0119ki, zrozumia\u0142em m\u00f3j b\u0142\u0105d. Dosta\u0142bym przebaczenie. Dzi\u0119ki tej jednej ma\u0142ej milisekundzie, w kt\u00f3rej jednak uwierzy\u0142em.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Ty mi to zniszczy\u0142e\u015b, Tom. Ty! Nie inni. Mo\u017ce i wszyscy zawinili\u015bcie, ale ty jeste\u015b moim bratem, bli\u017aniakiem, najbli\u017csz\u0105 mi osob\u0105. Twoim obowi\u0105zkiem by\u0142o walczy\u0107 ze wszystkich si\u0142 o to, bym uzyska\u0142 wieczne, s\u0142odkie \u017cycie. Przez ciebie musz\u0119 tu\u0142aczy\u0107 si\u0119 po tym globie, tak beznadziejnym. Jak na ironi\u0119 losu, tam, sk\u0105d chcia\u0142em uciec, musz\u0119 teraz pozosta\u0107 na zawsze. Paradoks? Ucieczk\u0105 zapewni\u0142em sobie w\u0142asne wi\u0119zienie?<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Twoja wina. A teraz moim obowi\u0105zkiem jest ukara\u0107 ci\u0119 za to.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">\n<p style=\"text-align: justify;\">***<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">\n<p style=\"text-align: justify;\">Noc. Tylko ona zapewnia mi egzystencj\u0119. Podczas niej mog\u0119 si\u0119 swobodnie porusza\u0107, zwiedza\u0107 r\u00f3\u017cne miejsca. Rutyna, ona mnie wyniszcza, ale musz\u0119 to czyni\u0107. M\u00f3g\u0142bym po raz drugi si\u0119 podda\u0107, ukaza\u0107 si\u0119 w \u015bwietle s\u0142onecznym i si\u0119 zabi\u0107, ale co mi to da? Bramy Niebios dla mnie si\u0119 ju\u017c nigdy nie otworz\u0105, jestem stracony. Lepsza w\u0119dr\u00f3wka tutaj, ni\u017c m\u0119ki piekielne. Cho\u0107 nudz\u0119 si\u0119 tutaj noc w noc, to jednak jako\u015b musz\u0119 to wytrzyma\u0107. Przynajmniej nic nie czuj\u0119. Ani rado\u015bci, ani b\u00f3lu. Jestem nieczu\u0142y, moim obowi\u0105zkiem jest tu\u0142aczy\u0107 si\u0119 i tylko to. Emocji nie do\u015bwiadczam, bo to przesz\u0142o\u015b\u0107. Ju\u017c nie jestem cz\u0142owiekiem.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Nikomu si\u0119 nie okazuj\u0119, bo dla wszystkich jestem cz\u0142owiekiem martwym. Ja ju\u017c dla nich nie istniej\u0119. Mnie nie ma. A jednak jestem, wszechobecnie czyham gdzie\u015b tam, a mo\u017ce tu, albo gdzie indziej. Niewa\u017cne gdzie, ale jestem. Cz\u0142owiek tylko wierzy w to, co zobaczy, a jako \u017ce mnie nie widz\u0105, to we mnie nie wierz\u0105. Proste. Jednak ty jeste\u015b wyj\u0105tkiem. Tobie chcia\u0142em si\u0119 pokaza\u0107, \u017ceby\u015b zobaczy\u0142, co ze mnie uczyni\u0142e\u015b. \u017beby\u015b krzycza\u0142 i wrzeszcza\u0142, pr\u00f3bowa\u0142 ucieka\u0107. Jednak ja zamkn\u0105\u0142em drzwi i zablokowa\u0142em ci mo\u017cliwo\u015b\u0107 wydobycia si\u0119 na zewn\u0105trz. I tylko si\u0119 \u015bmia\u0142em. Bez uczu\u0107, by\u0142 to zimny \u015bmiech, do kt\u00f3rego zdolna jest tylko istota taka jak ja.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Nie rozumia\u0142e\u015b. Kto by te\u017c potrafi\u0142? Po pierwszym szoku si\u0119 ucieszy\u0142e\u015b. W ko\u0144cu tw\u00f3j kochany brat wr\u00f3ci\u0142! Twoja mi\u0142o\u015b\u0107, muza, pasja, cz\u0119\u015b\u0107 siebie, najwa\u017cniejszy dla ciebie cz\u0142owiek! Ale ju\u017c szybko si\u0119 zorientowa\u0142e\u015b, \u017ce to nie tak. Nie jestem tym, kim kiedy\u015b by\u0142em. Wystarczy\u0142 jeden m\u00f3j ironiczny u\u015bmiech i wszystko si\u0119 wyda\u0142o. Potem ci\u0119 zn\u00f3w ogarn\u0119\u0142a panika.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Teraz si\u0119 przyzwyczai\u0142e\u015b. Nawiedzam ci\u0119 co nocy, wkradaj\u0105c si\u0119 do twojego pokoju po cichutku, ostro\u017cnie. Pr\u00f3bowa\u0142e\u015b uciec, bywa\u0142e\u015b w r\u00f3\u017cnych miejscach, ale przede mn\u0105 nie ma ucieczki. I tak wiem, gdzie jeste\u015b, niezale\u017cnie od tego, czy w Berlinie czy Tokio. Nie musisz nic m\u00f3wi\u0107, bo ja ci\u0119 wyczuwam na odleg\u0142o\u015b\u0107, niesko\u0144czone kilometry. Podda\u0142e\u015b si\u0119. Strach ci\u0119 opu\u015bci\u0142 i zacz\u0105\u0142e\u015b mnie nawet lubi\u0107. Wyczekujesz mnie ju\u017c za ka\u017cdym razem. Gdy ja przychodz\u0119, ty nie \u015bpisz. Siedzisz na \u0142\u00f3\u017cku i wgapiasz si\u0119 w ten jeden punkt. Wiesz, \u017ce zawsze w\u0142a\u015bnie tam mnie znajdziesz. U\u015bmiechasz si\u0119, gdy mnie widzisz. Wyci\u0105gasz do mnie r\u0119k\u0119 i dotykasz, chc\u0105c wyczu\u0107, czy to na pewno ja, a nie tylko jaka\u015b iluzja, wytworzona oczyma twojej wyobra\u017ani, twojego pragnienia.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Lubisz rozmawia\u0107 ze mn\u0105. Jak za dawnych czas\u00f3w, nie? Pomimo, \u017ce wiesz, \u017ce zachowuj\u0119 si\u0119 inaczej, nie mam w sobie \u017cadnych wi\u0119kszych warto\u015bci, emocji i my\u015bli, to i tak widzisz we mnie swojego brata, dawnego Billa. Nawet nie musz\u0119 nic m\u00f3wi\u0107. Wystarczy, \u017ce siedz\u0119 przy tobie i ci\u0119 s\u0142ucham. O sprawach codziennych, kt\u00f3re ju\u017c dawno mnie nic nie obchodz\u0105. Ale ty opowiadasz mi o wszystkim. Widzisz we mnie pewnego zwierzyciela, a mo\u017ce i przyjaciela.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Dopiero po pewnym czasie zrozumia\u0142em, \u017ce si\u0119 we mnie zakocha\u0142e\u015b. Gdy pewnej nocy nie przyszed\u0142em, nast\u0119pnej zasta\u0142em ci\u0119 ca\u0142ego zap\u0142akanego. T\u0119skni\u0142e\u015b&#8230; teraz, gdy masz mnie dost\u0119pnego, t\u0119sknota twoja przy roz\u0142\u0105ce jest wi\u0119ksza ni\u017c wtedy, gdy mnie straci\u0142e\u015b i my\u015bla\u0142e\u015b, \u017ce ju\u017c nie powr\u00f3c\u0119. To nieszczere. Gdybym chcia\u0142 ci zrobi\u0107 na z\u0142o\u015b\u0107, nie pokaza\u0142bym si\u0119 tobie ju\u017c nigdy wi\u0119cej. Ale nie taki jest m\u00f3j plan, zreszt\u0105 nie mam w sobie nienawistnych uczu\u0107, nie mam \u017cadnej motywacji do takich czyn\u00f3w. Ja tylko czekam na odpowiedni moment, by dokona\u0107 zemsty, tej, kt\u00f3ra si\u0119 tak naprawd\u0119 liczy.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Zacz\u0105\u0142e\u015b krzycze\u0107 i si\u0119 pyta\u0107, gdzie by\u0142em. Ja jak zwykle milcza\u0142em. Wtedy ty si\u0119 nachyli\u0142e\u015b i mnie poca\u0142owa\u0142e\u015b. Musia\u0142o ci si\u0119 podoba\u0107, bo zaanga\u017cowa\u0142e\u015b si\u0119 w to z nami\u0119tno\u015bci\u0105. Poca\u0142unek by\u0142 p\u0142omienny; przynajmniej dla ciebie. Ja niczego nie czu\u0142em. Zachowa\u0142em si\u0119 biernie. Jak zwykle.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Potem nast\u0105pi\u0142a cisza. By\u0142e\u015b przera\u017cony, no bo jak to, ca\u0142owa\u0107 brata? Jednak chcia\u0142e\u015b jeszcze i jeszcze, sta\u0142em si\u0119 twoim narkotykiem. Uzale\u017cni\u0142e\u015b si\u0119 od tych poca\u0142unk\u00f3w, kt\u00f3rym teraz nie by\u0142o ko\u0144ca.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Zamiast rozm\u00f3w, teraz liczy\u0142y si\u0119 czyny.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">By\u0142o mi oboj\u0119tne, co ze mn\u0105 robi\u0142e\u015b. W ko\u0144cu po to przyby\u0142em, by\u015b m\u00f3g\u0142 si\u0119 mn\u0105 nieco nacieszy\u0107. By\u015b ponownie przywi\u0105za\u0142 si\u0119 do mnie tak siln\u0105 wi\u0119zi\u0105 jak kiedy\u015b, a mo\u017ce i jeszcze bardziej. Po to, by b\u00f3l po tym by\u0142 wi\u0119kszy&#8230;<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">To okrutne, wiem, ale taka by\u0142a moja misja. M\u00f3j cel, zadanie, kt\u00f3re musia\u0142em wykona\u0107, bo musia\u0142em si\u0119 z tob\u0105 rozliczy\u0107.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">\n<p style=\"text-align: justify;\">\n<p style=\"text-align: justify;\">***<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">\n<p style=\"text-align: justify;\">Ksi\u0119\u017cyc \u015bwieci bardzo jasno. Razi mnie jego \u015bwiat\u0142o, jest niczym \u015bmiertelne dla mnie promienie s\u0142oneczne, jednak nie zagra\u017caj\u0105ce mojej egzystencji. Dla cz\u0142owieka jest on taki jak zazwyczaj, mnie \u015blepi i daje mi znak. O tym, \u017ce nadesz\u0142a pora.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Snuj\u0119 si\u0119 z lekko\u015bci\u0105 pomi\u0119dzy drzewami, ci\u0105gle naprz\u00f3d, skupiony na swoim zadaniu. Jaki\u015b wilk w oddali zawy\u0142 trzy razy; kolejny znak. Przede mn\u0105 gromada ptak\u00f3w zrywa si\u0119 nagle do lotu, a gdy przygl\u0105dam si\u0119 im bli\u017cej, okazuje si\u0119, \u017ce by\u0142y to czarne kruki. Przyroda ca\u0142y czas pokazuje mi, \u017ce nie mog\u0119 teraz zwleka\u0107, lecz kierowa\u0107 si\u0119 w tamt\u0105 stron\u0119, do ciebie, by ci\u0119 odnale\u017a\u0107 i si\u0119 nareszcie zem\u015bci\u0107.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Dochodz\u0119 na ulic\u0119. Grupka pijanych ludzi spaceruje tu weso\u0142o, lecz nie dostrzega mnie, bo jestem dla nich niewidzialny. Ju\u017c niedaleko. W oddali widz\u0119 ten hotel, w kt\u00f3rym si\u0119 znajdujesz. Nim spostrzegam, ju\u017c tam jestem.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Stoj\u0119 przed twoimi drzwiami i po raz pierwszy si\u0119 zatrzymuj\u0119. Nigdy tego nie robi\u0142em, wi\u0119c nie mam poj\u0119cia, czy w og\u00f3le si\u0119 uda. Ale po to jestem, by to uczyni\u0107, dlatego te\u017c czuj\u0119, \u017ce b\u0119dzie dobrze. Wchodz\u0119 do \u015brodka, a ty jak zawsze siedzisz na \u0142\u00f3\u017cku i u\u015bmiechasz si\u0119 na m\u00f3j widok.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">&#8211; Cze\u015b\u0107 &#8211; szepczesz, a ja tylko przytakuj\u0119 lekko g\u0142ow\u0105.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Podchodz\u0119 coraz bli\u017cej. Pewno\u015b\u0107 ogarnia mnie, stanowczo\u015b\u0107. Milcz\u0119 i wpatruj\u0119 si\u0119 w twoj\u0105 twarz. Nachylasz si\u0119 lekko do mnie, ale ja si\u0119 odsuwam. Tym razem nie pozwol\u0119 ci czyni\u0107 ze mn\u0105, co\u00a0 tylko zechcesz. Ostatni poca\u0142unek nale\u017cy do mnie&#8230;<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">K\u0142ad\u0119 palec na twoich ustach i powstrzymuj\u0119 ci\u0119 przed dalszymi ruchami. Obejmuj\u0119 ci\u0119 r\u0119kami w pasie i ocieram g\u0142ow\u0105 o twoj\u0105 szyj\u0119. Podoba ci si\u0119 to. Zapewne my\u015blisz, \u017ce przejmuj\u0119 dominacj\u0119 i postanawiam dostarzy\u0107 ci wiele rozkoszy. Mylisz si\u0119, nawet nie wiesz jak bardzo.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Nagle wbijam ostre paznokcie w twoj\u0105 sk\u00f3r\u0119 i s\u0142ysz\u0119 tw\u00f3j zag\u0142uszony krzyk. Zdecydowanym gestem przybli\u017cam usta do twojego karku i szybko wgryzam si\u0119 w ciebie.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Dopiero wtedy zaczynam co\u015b czu\u0107. Po raz pierwszy od dawna dane jest mi do\u015bwiadczy\u0107 uczu\u0107, emocji. Przez u\u0142amek sekundy zdaje mi si\u0119, \u017ce m\u00f3g\u0142bym umrze\u0107 z podniecenia i rado\u015bci. Czuj\u0119 w sobie smak twojej s\u0142odkiej krwi. Przestajesz si\u0119 rusza\u0107 i wyrywa\u0107. Jeste\u015b spokojny, najprawdopodobniej omdla\u0142e\u015b. A ja nie odrywam si\u0119. Jeszcze nie.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Po chwili dopiero, gdy wystarczaj\u0105co d\u0142ugo ci\u0119 zesmakowa\u0142em, puszczam ci\u0119. Zn\u00f3w ogarnia mnie uczucie. Tym razem jest ono takie niesamowite. Mam wra\u017cenie, \u017ce od\u017cy\u0142em na nowo i sta\u0142em si\u0119 ponownie cz\u0142owiekiem. Jakbym oddycha\u0142, a przez moje \u017cy\u0142y p\u0142yn\u0119\u0142a krew, taka jak ta twoja. Czuj\u0119 w sobie wolno\u015b\u0107 i \u017cycie. Ale to tylko z\u0142udzenie, kt\u00f3re od razu znika. I zn\u00f3w wszystko jest tak jak zazwyczaj.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">K\u0142ad\u0119 ci\u0119 na mi\u0119kkiej po\u015bcieli, a na twoich ustach sk\u0142adam czu\u0142y poca\u0142unek. Ten obiecany, ostatni.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Teraz pora na mnie, musz\u0119 i\u015b\u0107. Jednak nied\u0142ugo zn\u00f3w si\u0119 zobaczymy. Ale tym razem b\u0119dzie to inne spotkanie. Jeste\u015bmy sobie r\u00f3wni, nareszcie. W ko\u0144cu do\u015bwiadczysz tego co ja. Wsp\u00f3lnie b\u0119dziemy si\u0119 b\u0142\u0105ka\u0107 po ziemi i nigdy nie doznamy Wiecznego Szcz\u0119\u015bcia.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">&#8211; Witaj w \u015bwiecie wampir\u00f3w, Tom.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">\n<p style=\"text-align: justify;\">\n<p style=\"text-align: justify;\"><strong>autor:<\/strong> <strong>Maxime (Polska)<\/strong><\/p>\n<div id=\"flash_o5YVNWbE\">\n<p style=\"text-align: justify;\">\n<\/div>\n<\/div>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>autor: Maxime (Polska) \u00a0 \u00a0 To wszystko twoja wina. Gdyby nie ty, \u017cy\u0142bym gdzie\u015b tam, o, daleko, gdzie nie si\u0119ga \u017caden ludzki umys\u0142. Tam, gdzie nic nie jest racjonalne i wyja\u015bnione, uzasadnione czy zrozumia\u0142e. Marzenie ka\u017cdego zmar\u0142ego, znale\u017a\u0107 si\u0119 w Raju i<\/p>\n<p class=\"link-more\"><a class=\"myButt \" href=\"https:\/\/twincestblog.cz\/domains\/twincestblog.cz\/2008\/11\/12\/bloody-kiss-pl\/\">Read More<\/a><\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_exactmetrics_skip_tracking":false,"_exactmetrics_sitenote_active":false,"_exactmetrics_sitenote_note":"","_exactmetrics_sitenote_category":0,"footnotes":""},"categories":[45],"tags":[],"class_list":["post-16050","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-ff-jednodilky"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/twincestblog.cz\/domains\/twincestblog.cz\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/16050","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/twincestblog.cz\/domains\/twincestblog.cz\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/twincestblog.cz\/domains\/twincestblog.cz\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/twincestblog.cz\/domains\/twincestblog.cz\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/twincestblog.cz\/domains\/twincestblog.cz\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=16050"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/twincestblog.cz\/domains\/twincestblog.cz\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/16050\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":79435081,"href":"https:\/\/twincestblog.cz\/domains\/twincestblog.cz\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/16050\/revisions\/79435081"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/twincestblog.cz\/domains\/twincestblog.cz\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=16050"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/twincestblog.cz\/domains\/twincestblog.cz\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=16050"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/twincestblog.cz\/domains\/twincestblog.cz\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=16050"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}